Disculpa, pero esta entrada está disponible sólo en Polaco y Inglés Estadounidense. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in one of the available alternative languages. You may click one of the links to switch the site language to another available language.

1-IMG_7791

Wiele osób słysząc plan naszej wyprawy twierdziło, że najbardziej nam zazdrości przejazdu koleją transsyberyjską. Za każdym razem kiedy to słyszałem muszę przyznać, że mocno się dziwiłem bo osobiście uważam, że prawdziwa przygoda zacznie się tam gdzie skończy się cywilizacja jaką znamy czyli najwcześniej w Mongolii, bo przecież Rosja nie różni się od Polski tak bardzo ani pod kątem krajobrazów ani mentalności, za to po krajach takich jak Chiny, Laos, Tajlandia czy Indonezja spodziewam się czegoś całkowicie innego – po mojemu spodziewam się prawdziwej przygody właśnie.

Zanim przejdę do naszych osobistych wrażeń i spostrzeżeń, kilka faktów na temat tego legendarnego już środka transportu bo te naprawdę robią wrażenie:

– jest to najdłuższa linia kolejowa na świecie wybudowana na przelomie XIX i XX wieku,

– z Moskwy kolej dojeżdża bezpośrednio do Władywostoku, z którego w dwa dni można już dopłynąć do Japonii,

– całkowita długość torów na trasie Moskwa – Władywostok wynosi ok 9290km!!! (z Krakowa do Aten jest ok 1900km),

– podróżując koleją transsyberyjską przejeżdża się przez 8 stref czasowych, czyli o jedną więcej niż różnica pomiędzy Polską a Meksykiem!

20-IMG_7175p

Jeśli chodzi o informacje praktyczne to zacznijmy od samych biletów. Jeśli planujecie albo myślicie, że któregoś dnia będziecie planowali wybrać się w podróż koleją transsyberyjską to upewnijcie się najpierw, że będziecie w stanie kupić bilety na konkretny przejazd i zróbcie to odpowiednio wcześnie bo pociąg jest bardzo mocno obłożony na wiele dni do przodu i muszę przyznać, że mieliśmy sporo szczęścia, że udało nam się dostać całkiem niezłe miejsca na kilka dni przed wyjazdem. Istotne jest to, że może się okazać, pomimo tego, że biletów jest sporo to pozostały tylko te w przejściu i to jeszcze przy drzwiach co nie jest wygodne patrząc pod kątem tego, że podróż może trwać nawet 7 dni. Pociągi wyjeżdżają z Moskwy po 2-4 razy dziennie a mimo to zwykle są zapchane po sam dach.

1-Untitled-1

Dostępność i ceny biletów najlepiej sprawdzić bezpośrednio na stronie przewoźnika jakim jest RZD czyli Rosyjska Żelazna Droga (www.rzd.ru). Jest dostępna wersja angielska co bardzo pomaga takim jak my, którzy ciągle raczkują jeśli chodzi o czytanie cyrylicy.
Cena przejazdu jest zależna oczywiście od tego dokąd chcecie dojechać i od standardu wagonu, którym chcecie podróżować. W naszym przypadku podróż z założenia jest niskobudżetowa dlatego też wybraliśmy najniższą klasę zwaną “plackarta”. Podobnie jak w przypadku pociągu, którym jechaliśmy z Mińska do Moskwy jest to bezprzedziałowy wagon sypialny. W cenie biletu dostajemy pościel, poduszkę, koc i świeży komplet poszewek. W pociągu jest wagon restauracyjny, w kórym ceny są niższe niż w restauracjach w Moskwie i można w nich dostać zarówno ciepłe posiłki jak i zimne piwo czy mocniejsze trunki. Mimo wszystko jest tam drogo, więc warto się dobrze zaopatrzyć na przejazd. Ciekawostką jest to, że można tam też kupić papierosy pomimo tego, że oficjalnie w pociągu nie wolno palić – oczywiście tylko oficjalnie bo każdy kto chce to pali w przejściu pomiędzy wagonami. Jeśli masz pecha i akurat trafisz na panią konduktor (bo tak się składa, że nie spotkaliśmy jeszcze żadnego pana konduktora) to musisz wyrzucić fajkę ale poza tym nie ma żadnych większych konsekwencji.

03-IMG_7072

Jeśli chodzi o wyżywienie podczas przejazdu to poza właściwym przygotowaniem własnego prowiantu na drogę najlepszą, najtańszą i najsmaczniejszą opcją jest korzystanie z usług “babuszek” na przystankach, które oferują głównie “pierożki” z różnego rodzaju nadzieniem ale nie tylko, można bowiem u nich zaopatrzyć się w zimne piwo, wodę, lody, papierosy czy inne rzeczy, które podczas długiej podróży stają się artykułami pierwszej potrzeby. Wszystkie wspomniane produkty można również kupić u pań, z wagonu restauracyjnego które od czasu do czasu chodzą po pociągu ale znacznie bardziej opłacalne jest zaopatrywanie się na stacjach. Warto wspomnieć, że pierożki sprzedawane przez urocze babuszki nie mają wiele wspólnego z tym czego się spodziwamy znając polską wersję pierogów. Tutaj mamy do czynienia z przekąskami dużo większmi od naszych polskich pierogów. Są zrobione z ciasta drożdżowego i wypełnione różnego rodzaju farszem (kapusta, ziemniaki i mięso…) i są całkiem smaczne i pożywne. Cena za 3 – 100 rubli. Podczas podróży mamy nieograniczony dostęp do wrzącej wody, a u pani konduktor można dostać kawę 3w1 w cenie 30 rubli (ok. 2,5 PLN).

19-IMG_7170

22-IMG_7185

Wracając do standardu przejazdu – jest naprawdę zadowalający. Można się w miarę wygodnie wyspać, nawet będąc względnie wysoką osobą. Trzeba jednak wspomnieć o jednej istotnej kwestii, która doskwiera nam najbardziej, mianowicie o temperaturze. Wydawałoby się, że skoro jedziemy przez syberię należy się spodziewać raczej problemów z chłodem a nie z upałem. Nic bardziej mylnego. W momencie, w którym piszę ten post jest tutaj godzina 22 czasu moskiewskiego (23 lub 24 czasu lokalnego) a termometr obok naszych łóżek pokazuje 29 kresek. W ciągu dnia było jeszcze cieplej bo około 35 stopni celcjusza, a wentylacji w wagonie praktycznie nie ma. W każdym “przedziale” jest niewielkie uchylane okno ale delikatnie mówiąc nie spełnia ono swojej roli bo pomimo tego, że wszyscy ubrani są w absolutne minimum to i tak jest bardzo ale to bardzo gorąco. Powietrze w wagonach po prostu stoi w miejscu przez co jest naprawdę duszno a w ciągu dnia przez większość czasu pot leje się z nas strumieniami.

24-IMG_7207 13-IMG_7148 15-IMG_7155

Ludzie spotkani w pociągu po raz kolejny utwierdzili nas w przekonaniu, że Rosjanie nie tacy straszni jak ich malują. Jadąc z Moskwy do Czelabińska trafiliśmy na grupę żołnierzy, chłopców w wieku 20 lat, kończących swoją obowiązkową roczną służbę, w czasie której nie mają możliwości odwiedzenia rodzinnych stron. Byli więc szczęśliwi i wyluzowaniu w związku z powrotem do domu po roku czasu spędzonym w jednostce. Szybko nawiązaliśmy z nimi kontakt, a gdy już się skumplowaliśmy nie opuszczali nas na krok. Nie obyło się oczywiście bez alkoholu, który pomógł zniwelować bariery językowe. Łamanym rosyjskim rozmawialiśmy na różne tematy, oni z zaciekawieniem słuchali naszej historii i przyglądali się naszemu ekwipunkowi z wyłupiastymi oczami. Pokazywali nam też swoje wojskowe wyposażenie, które prawdę mówiąc, robiło wrażenie. Jeden z nich chciał nawet opchnąć nam w pełni wyposażoną oryginalną rosyjską wojskową kosmetyczkę za jakieś marne pieniądze, za które mógłby kupić 2-3 piwa w wagonie restauracyjnym… Wypytywani o armię, obowiązkowy pobór w Rosji i ich opinię w tej kwesti, robili skwaszone miny, mówiąc, że ani trochę nie podobało im się to doświadczenie. Na koniec wycieczki podarowali nam prezenty: nieśmiertelnik oraz pas żołnierski z gwiazdą, sierpem i młotem.

1-IMG_7817 2-IMG_7820

Jeśli chcecie na własne oczy zobaczyć krótkie podsumowanie pierwszej części naszej przygody z koleją transsyberyjską koniecznie kliknijcie w poniższy filmik 🙂