Menú Cerrar

7. Czelabińsk

Disculpa, pero esta entrada está disponible sólo en Polaco y Inglés Estadounidense. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in one of the available alternative languages. You may click one of the links to switch the site language to another available language.

1419788204_penkw0_600

Witamy w Czelabińsku, mieście w którym trolejbusy jeżdżą nie na prąd, a pod prąd, gdzie miejscowa drużyna hokejowa z braku środków na krążki trenuje pokrywkami od studzienek i gdzie dziewczyny są tak twarde, że jak robią loda, to powodują odmrożenia…

Czelabińsk, jak na standardy rosyjskie, jest stosunkowo małym miastem. Porównując go natomiast do miast europejskich wydaje się być całkiem spory. Położony jest w południowo-centralnej części Uralu i zamieszkuje go ok 1.5 mln mieszkańców. Do granicy z Kazachstanem mamy około 120 km co wiąże się z częstą migracją ludności do “lepszego świata” jakim jest dla Kazachów Rosja. Trudno tego nie zauważyć, w miarę przesuwania się na wschód kraju, coraz częściej spotyka się ludzi o urodzie azjatyckiej.

11-IMG_7320

Miasto może nie powala swoim pięknem, jednak pierwsze co rzuca się w oczy to zieleń w postaci krzewów i drzew w centrum, oraz lasów rozpościerających się dookoła Czelabińska. Na obrzeżach zauważyć można sporą liczbę fabryk z dymiącymi kominami sterczącymi w oddali. Najładniejsza natomiast jest centralna część miasta, gdzie idąc zadbanym, brukowanym deptakiem można natknąć się na różnorakie kafejki, restauracje, galerie, rzeźby, stragany czy wielu grajków ulicznych umilających nasz spacer. Na końcu owej ulicy, przy wielkim placu znajduje się monumentalny pomnik Lenina – a jakże! Taki pomnik znajduje się chyba w każdym Rosyjskim mieście, jak również każde z nich zawiera aleje lub place nazwane ku czci ich wielkiego przywódcy (prospekt Lenina). Nie zabrakło również budynku, zbudowanego w stylu naszego “Pałacu Kultury”, który okazał się być największym uniwersytetem w regionie czelabińskim.

15-IMG_7348 16-IMG_7373

Czelabińsk jest obiektem żartów całej Rosji, na temat którego powstaje masa dowcipów i tzw. sucharów znanych w całym kraju. Coś w stylu naszego Wąchocka. O ludziach z Czelabińska mówi się głównie, że są twardzi i surowi. Skąd się to wzięło? Prawdopodobnie stąd, iż podczas drugiej wojny światowej, dziadek Stalin, w obawie przed wojskami III Rzeszy, postanowił przenieść większą część fabryk produkujących uzbrojenie militarne w bezpieczne miejsce. Wybór padł na Czelabińsk, gdzie sprowadzono tysiące robotników, a produkcja ruszyła pełną parą. Po latach zapotrzebowanie na czołgi i rakiety spadło. Zostały fabryki, a wraz z nimi ci sami ludzie. Powstały nowe gałęzie przemysłu i tak miasto zamieniło się w jedną wielką faktorię, o której powstają coraz to nowsze dowcipy.

Kolejnym powodem mogła być katastrofa w jednym z największych zakładów atomowych ZSRR w 1957 roku. W wiosce oddalonej ok 60 km od Czelabińska o nazwie “Czelabińsk 40” doszło do awarii systemu chłodzenia reaktora atomowego, a w konsekwencji do wybuchu zbiornika z radioaktywnymi odpadami. Katastrofa była znacznie groźniejsza niż znany nam Czarnobyl, napromieniowane zostało ok 20 000 km kwadratowych terenu, a śmierć poniosło 10-15 tyś ludzi. Z racji tego, że miejsce to było ściśle tajne, władze rosyjskie ukrywały ten fakt przed światem przez wiele długich lat, a ok 30 pobliskich miejscowości zostało usunięte z sowieckich map. Z czasem, katastrofa ta została przeobrażona w żart, w którym napromieniowani czelabińscy robotnicy posiedli nieziemską krzepę.

1305808231_by_abram666_600

1393096293_kcdp7y_600

Miasto przywitało nas 34 stopniowym, bezwietrznym skwarem. Po pożegnaniu z żołnierzami i wyjściu z dworca szybko musieliśmy szukać schronienia przed słońcem. Smaczny obiadek, do złudzenia przypominający te z typowo polskiej kuchni, zimne piwko dla ochłody i byliśmy gotowi na spotkanie z naszym nowym hostem.

Młoda cukierniczka potwierdziła zdanie, jakie wyrobiliśmy już sobie o Rosjanach i ugościła nas najlepiej jak tylko mogła. Wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką pokazały nam wszystkie warte zobaczenia miejsca w Czelabińsku, opowiadając przy tym historię powstania i funkcjonalność oglądanych budynków. Trzeba jej również przyznać, że jest bardzo dobrym kierowcą. Jak sama twierdzi: kobiet za kółkiem nie trawi. Towarzyszył jej spokój i opanowanie za kierownicą. W momencie, gdy skręcaliśmy mając zielone światło, a pędzący z naprzeciwka samochód jechał prosto na nas nie zwalniając nawet o kilometr, ona w ostatniej chwili odbiła i uniknęła stłuczki, po czym machnęła ręką, rzuciła nam szeroki uśmiech i powiedziała “Czelabińsk” wzruszając ramionami. Stefan i ja otarlismy pot z czoła, przełknęliśmy ślinę i odwzajemniliśmy uśmiech – już nie tak szeroki jak jej…

01-IMG_7222

Jedną z oglądanych atrakcji był wielki stadion miejscowej drużyny hokejowej o nazwie “Traktor”, przy którym, jak się okazało organizowane były zawody w drifcie. Dziesiątki samchodów po sportowym tuningu, głośny ryk silników i stosy zużytych opon szybko przykuły naszą uwagę. Niestety przy bramie wejściowej zatrzymano nas i powiedziano, że bez odpowiedniej opaski nie wejdziemy do środka. Jednak nasza gospodyni, okazała się nie tylko gościnna, ale rówineż sprytna i zaradna, szybko wpadła na pomysł, że przecież można by podejść do biura, opowiedzieć naszą historię i zobaczyć co się stanie… Tym to sposobem, kilkanaście minut później, chodziliśmy sobie po całym torze, z przepustkami prasowymi na nadgarstkach, filmując i fotografując driftujące samochody, zaczepiając kierowców i podziwiając długonogie hostessy (dla zainteresowanych więcej zdjęć w galerii).

05-IMG_7237 37-IMG_7562 08-IMG_7296

Punkt kulminacyjny dnia nastał wieczorem, kiedy to Alona poznała nas ze swoimi znajomymi – miejscowymi muzykami – z którymi zorganizowaliśmy sobie ognisko na skraju lasu, tuż nad brzegiem pobliskiego jeziora. Gitary szybko poszły w ruch a my odpłynęliśmy z muzyką, ciesząc się miłym dla oka widokiem, pijąc tanie rosyjskie wino i jedząc pieczone kartoszki. Nie zważając na kąsające nas komary, śpiewaliśmy dopóki gardła nie przestały nam działać, a gdy już przestały śpiewaliśmy dalej nie zważając i na to.

21-IMG_7426 22-IMG_7457

Dzień zakończyliśmy bardzo późno, a właściwie to wcześnie, siedząc na 15 piętrze jednego z najwyższych bloków mieszkalnych w centrum Czelabińska, paląc sziszę i spoglądając na leniwie wstające nad miastem słońce. Miejsce to było surową, niewykończoną częścią budynku, zagospodarowaną przez młodego, zaradnego Rosjanina, który urządził tam romantyczne miejsce schadzek dla zakochanych. Za odpowiednią opłatą, para mogła wynająć takie pomieszczenie, siedzieć wygodnie na kanapie, popijać szampana, palić sziszę, cieszyć się swoim towarzystwem i podziwiać krasivy widoczek. Lub też robić, co im się żywnie podobało i co pozostawało już ich słodką tajemnicą. Tak czy inaczej kanapa była czyszczona po każdej schadzce jak zapewniał gospodarz.

24-IMG_7484 - IMG_7487 26-IMG_7495

© 2019 Carpe Dream. Todos los derechos reservados.

Tema de Anders Norén.