Menú Cerrar

8. Kolej transsyberyjska #2

Disculpa, pero esta entrada está disponible sólo en Polaco y Inglés Estadounidense. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in one of the available alternative languages. You may click one of the links to switch the site language to another available language.

30-IMG_7775p

Druga część przygody z koleją transsyberyjską rozpoczęła się całkiem kolorowo i zabawnie, chociaż jak się nad tym zastanowić to cała historia mogła się nam kojarzyć ze znacznie ciemniejszymi barwami.

Nasz pociąg z Czelabińska do Irkucka wyjeżdżał o godzinie 00:55 w związku z czym około północy wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy z zapasem około 20 minut od naszego wspaniałego hosta na dworzec. Po przyjeździe na miejsce okazało się jednak, że taksiarz nie miał jak nam wydać, więc musiałem szybko skoczyć na dworzec rozmienić kasę. Zgodnie z prawem Murphy’ego jednak przy wejściu zostałem wtedy właśnie po raz pierwszy w Rosji zaczepiony przez policjantów pilnujących bezpieczeństwa na dworcu, którzy po angielsku nie potrafili chyba powiedzieć nawet “hello”.

Dokumenty. Skąd jesteś? Dokąd jedziesz? Skąd przyjechałeś? Co robiłeś w Czelabińsku? Nazwisko? Kraj pochodzenia? Itd… itd… Wydaje się, że nic prostszego tylko odpowiedzieć na te pytania i iść zorganizować drobniejsze nominały, ale weź to człowieku najpierw zrozum o co pytają. Weź później odpowiedz na te pytania tak, żeby oni to zrozumieli… i to wszystko w języku, z którym masz styczność mniej więcej od tygodnia! W każdym bądź razie po dłuższej chwili udało mi się przejść przez kontrolę i pobiegłem do pierwszego lepszego stoiska z pamiątkami z nadzieją, że najgorsze już za mną w związku z czym teraz szybka rozmianka i płacimy za taksówke i akurat mamy jeszcze kilka minut, żeby zajarać przed wejściem do pociągu…

“A kupisz pan magnesik?” – spytał koleś w pierwszym stoisku z pamiątkami jak już wytłumaczyłem machając rękami o co chodzi. Olałem oczywiście typa i poszedłem do kolejnego stoiska, następnie do kolejnego i do kolejnego i tak jeszcze chyba do 3 czy 4 innych, z których w żadnym nikt nie chciał mi rozmienić banknotu na drobniejsze. Widząc to, ten pierwszy koleś, u którego byłem na samym początku macha do mnie ręką więc biegnę do niego bo myślałem, że się zlitował a ten do mnie – “A kupisz pan magnesik?” – serio myślałem, że dam chujowi w pysk!

W końcu jedna policjantka widząc moją bezradność zasugerowała mi, żebym podskoczył do pani zbierającej opłaty za toaletę co okazało się bardzo skutecznym rozwiązaniem i mogłem spocony i wkurwiony biec z powrotem do taksówki.

Ciągle mieliśmy jeszcze kilki minut do odjazdu pociągu, więc nie było tragedii, ale lekko poddenerwowani z zegarkiem tykającym w głowie ruszyliśmy w strone peronów – ale… ale… – przecież to, że ja przeszedłem przez kontrolę i to, że obydwaj mamy na plecach cały nasz tymczasowy dom, gitary i kapelusze i raczej nie trudno się domyślić, że podróżujemy razem to nie znaczy, że Łukasz może tak po prostu minąć sobie policjantów przy wejściu.
Dokumenty. Skąd jesteś? itd… itd… here we go again…

“A gdzie druga pięczątka?” pyta jeden koleś pokazując na paszport (na oko najwyżej postawiony z całej grupy mundurowych, bo o ironio bez munduru). My z Łukaszem na siebie – jaka znowu pieczątka? No i znowu w nieznanym nam języku tłumaczymy, że nie mamy pojęcia o co im chodzi, a tymczasem bezcenne minuty nieubłaganie mijają. Zaczęło się robić naprawdę nerwowo ale całe szczęście po chwili panowie mundurowi odpuścili i pozwolili nam odejść więc my biegiem z tymi wszystkimi tobołami na peron a tam pociągu nie ma! Według rozkładu zostały jeszcze 2-3 minuty ale na peronie ani żywej duszy. Kompletnie zdezorientowani i poddenerwowani tym, że pociąg mógł odjechac bez nas zaczęliśmy szukać pomocy na dworcu – możecie sobie wyobrazić ulgę na naszych twarzach kiedy okazało się, że w Rosji wszystkie daty i godziny na biletach i rozkładach są podane w czasie moskiewskim czyli minus 2 godziny od Czelabińska. Mieliśmy szczęście, że czas moskiewski jest akurat minus 2 godziny względem miasta, z którego wyjeżdżaliśmy a nie w drugą stronę no ale jak to mówią – carpe dream ma zawsze szczęście 😉

29-IMG_7760

Pomimo nerwowego wejścia na dworzec w Czelabińsku samo pojawienie się tam było ciekawym doświadczeniem, ciekawym w związku z jakże odmiennym widokiem jaki mieliśmy przed oczami. Tym razem bowiem współpasażerami pociągu, do którego wsiadaliśmy byli nie młodzi chłopcy kończący obowiązkową służbę w wojsku, ale jeszcze młodsi, którzy tę służbę dopiero mieli rozpocząć. Chyba nie trzeba dodawać, że nastroje na peronie były skrajnie odmienne od tych, których świadkami byliśmy jeszcze chwile temu w tym samym miejscu przyjeżdzając tutaj. Też były całe rodziny i też były łzy jednak nastrój, który dało się odczuć na peronie był skrajnie różny od tego, który panował tam dwa dni wcześniej.

Różnicę dało się też odczuć podczas samego przejazdu w pociągu. Młodzi żołnieże byli nieśmiali, zagubieni, bardzo spokojni i kulturalni wobec wszystkich. Nie twierdze, że nasze wcześniejsze towarzystwo w pociągu było niekulturalne bo byłaby to nieprawda, ale zdecydowanie dało się odczuć to, że w powietrzu wisi niepewność tego co ich czeka przez najbliższy rok, a na twarzach rekrutów delikatnie mówiąc nie było widać szczególnego podekscytowania… No ale największą i najbardziej rzucającą się w oczy (albo raczej w nozdrza) różnicą było to, że jak w poprzednim pociągu niemal wszyscy jarali fajkę za fajką tak tutaj nie widziałem póki co ani jednego chłopaka w mundurze z papierosem. Słyszałem kiedyś, że w Rosji ok 80% dorosłych mężczyzn pali papierosy – nic dziwnego, skoro służba wojskowa jest obowiązkowa a z tego co mówili nam kończący służbę nie ma możliwości spożywania alkoholu podczas pobytu w jednosctce, często też nie ma tam po prostu co robić a dostęp do tanich fajek jest właściwie nieograniczony… w związku z tym tak sobie myślę, że sponsorem rosyjskiego wojska chyba powinna zostać marka Chesterfield.

27-IMG_7755
33-IMG_7798

Sam przejazd minął znacznie spokojniej niż poprzedni ale jego końcówka po raz kolejny bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Musicie wiedzieć, że naprawdę wzbudzamy spore zainteresowanie z naszymi kapeluszami, gitarami, sprzętem fotograficznym, kamerką GoPro i małym solidnym laptopkiem – nawet jeśli sami nie szukamy towarzystwa to często ludzie sami zagadują do nas pytając co robimy i skąd jesteśmy, a kiedy usłyszą, że my z Polski do Australii jakimiś nie do końca określonymi środkami transportu i że jest blog i że można nawet po rosyjsku poczytać i że tutaj są nasze wizytówki to wtedy większość z nich ma naprawdę zaciekawione miny i szybko stajemy się lokalną atrakcją. Chłopaki kiedy dowiedzieli się, że zdjęcia, kóre im robimy będą online na stronie, która jest prowadzona już w czterech językach to niemal pękali z dumy a do kolejnych zdjęć prężyli się jak struny.

To, że nasza wyprawa dla większości spotkanych osób wygląda dość profejsonalnie bardzo ich otwiera dzięki czemu możemy sobie pozwolić na więcej niż gdybyśmy po prostu spakowali 2 plecaki i pojechali w podobną podróż ot tak bez tej całej opisanej powyżej otoczki.

Sprawdziło się to również w przypadku młodych rekrutów. Na przystankach robiliśmy sobie wspólnie zdjęcia a tuż przed wyjściem z pociągu dostaliśmy od nich tyle jedzenia, że chyba nie musimy robić w ogóle dodatkowych zapasów na Mongolię, która już niedługo przed nami. Każdy z młodych żołnierzy bowiem na drogę z domu do jednostki dostawał paczuszkę z logiem rosyjskiej armii wypełnioną konserwami, powidłami, posiłkami w puszkach, kawą, herbatą, przyprawami itd… Taki zapas jak mniemam jest domyślnie przydzielany każdemu chłopakowi, który w Rosji jedzie odbywać służbę, a w związku z ogromnymi odległościami w tym kraju niejednokrotnie może to być podróż kilkudniowa. Nasi ziomkowie jechali ledwie jeden dzień to też zdążyli spożyć ledwie część zapasów, a w swej młodzieńczej wspaniałomyślności postanowili pozostawić nam całą resztę i tak raz po raz kolejny młody Rosjanin przynosił nam niemal pełne pudełeczko. Uzbierało się tego łącznie chyba z 10 sztuk. Łukasz gdy to zobaczył po przebudzeniu tylko złapał się za głowę 🙂

34-IMG_780236-IMG_7809 31-IMG_7787

© 2019 Carpe Dream. Todos los derechos reservados.

Tema de Anders Norén.