Menu Close

3. Pierwszy przystanek – Mińsk

09-IMG_6625p

Białoruś przywitała nas z uśmiechem 🙂

Mianowicie celnik, który w odpowiedzi na pytanie dokąd jedziemy usłyszał: „Do Australii”, uśmiechnął się tylko i zapytał nas o alkohol, narkotyki i psychotropy…. W innym kraju może pozwoliłbym sobie w takiej sytuacji na żart, że „dziękuję… ale kawy bym się napił”, jednak mając z tyłu głowy wszystkie te przestrogi o tym jaki to diabeł żyje za naszą wschodnią granicą trzymałem wyjątkowo język za zębami.

01-IMG_6546

Jedną z pierwszych rzeczy, która rzuca się w oczy po przyjeździe do Mińska to mundurowi. Nasz białoruski gospodarz powiedział, że w jego kraju stosunek ilości policjantów do ilości mieszkańców jest jednym z najwyższych na świecie i chyba może coś w tym być bo nie pamiętam, żeby w którymkolwiek odwiedzonym przeze mnie dotychczas kraju byli oni tak wszechobecni – z jednej strony powinno to powodować, że czujesz się bezpiecznie, z drugiej jednak widok grupy maszerujących równym krokiem żołnieży z rosyjskimi flagami na mundurach nie kojarzy się najlepiej w związku z tym co widzimy i słyszymy w polskich mediach na temat ostatnich wydarzeń na wschodzie.

02-IMG_6559

Mińsk – stolica Białorusi to niemal dwumilionowe miasto, które niestety muszę stwierdzić jest jedną z brzydszych stolic jakie widziałem dotychczas. W mojej opinii może on konkurować o ten tytuł z Sofią w Bułgarii czy Bukaresztem w Rumunii. Moja opinia jest oczywiście subiektywna i mocno powierzchowna bo spędziliśmy tutaj ledwie 2 dni, jednak powiem szczerze, że jeśli nie będzie takiej potrzeby to raczej nie pojawię się w tym miejscu po raz kolejny.

10-IMG_6633

Kontrastem dla miasta, które jak mi się wydaje nie ma wiele do zaoferowania są tutaj ludzie – zatrzymaliśmy się u młodych Białorusinów, którzy byli dla nas bardzo gościnni, życzliwi i pomagali nam jak tylko mogli bo jak sami mówili Polacy i Białorusini to tak naprawdę jeden i ten sam naród…

Jeśli chodzi o koszty i poziom życia tutaj to wynajęcie skromnego mieszkania poza centrum Mińska kosztuje ok 300 USD co przy tutejszych zarobkach nie jest małą kwotą. Ogólnie ceny życia wydają się porównywalne do cen w Polsce, natomiast zarobki z tego co mówili nam ludzie, których poznaliśmy są zdecydowanie niższe. Znaczącą różnicą jest to, że paczkę papierosów można kupić za ok 3-5 PLN.

04-IMG_6595

07-IMG_6606

05-IMG_6597

06-IMG_6602

03-IMG_6581p

11-IMG_6668

Kolejną charakterystyczną rzeczą dla Mińska i podejrzewam, że dla całej Białorusi jest rozwarstwienie społeczne. Na ulicy można spotkać samochody, których na polskich ulicach już nie zobaczymy i które raczej nie wyglądają jakby przeszły pozytywnie ostatnich kilkanaście przeglądów technicznych ale pojawiają się również drogie zachodnie samochody wysokiej klasy.

12-IMG_6677

Ponoć nie ma tutaj kultury imprezowania „na mieście” dla osób, którzy nie mają naprawdę sporo pieniędzy – nasi gospodarze zapytani o to czy młodzi ludzie w związku z tym nie wychodzą wieczorami do klubów czy do pubów czy gdziekolwiek po prostu spotkać się ze znajomymi odpowiedzieli, że „pubów nie ma, a młodzi ludzie oczywiście wychodzą do klubów… ale jeśli mają bogatych rodziców”. Byliśmy w Mińsku za krótko, żeby to zweryfikować osobiście, za to w środkach komunikacji publicznej bawiliśmy się świetnie 🙂

08-IMG_6613

Na koniec chciałbym opowiedzieć o pewnej sytuacji, która chyba najbardziej zostanie mi w głowie z Mińska i całej Białorusi w ogóle, z dwóch powodów:

Pierwszy – Jeśli chce się robić dobre zdjęcia trzeba wyzbyć się skrupułów, być bezczelnym i odważnym i robić zdjęcia zawsze kiedy widzi się coś wartego uchwycenia bez zawahania… chociaż sam nie wiem jeszcze czy tak jest do końca i czy ja potrafiłbym tak postępować… zdecydowanie muszę to przemyśleć na spokojnie – powyższe stwierdzenie jest „na gorąco”.

Drugi – Dlatego, że była to po prostu bardzo smutna i chwytająca za serce sytuacja… Mianowicie – wychodziliśmy późnym wieczorem z restauracji w centrum Mińska – ok 23.30 – ponury i deszczowy wieczór – zimno i mokro – na ulicy stał czarny i błyszczący Bentley Continental GT (dla niezainteresowanych motoryzacją – samochód, za cenę którego można w Krakowie kupić pewnie jakieś 2-3 mieszkania) – niedaleko tej wypasionej fury stała natomiast pewna starsza pani, która jak myślę miała około 70 lat – była deszczowa, zimna, ciemna noc i na ulicach praktycznie nie było już ludzi, a ta pani handlowała malutkimi wiązankami kwiatów za cenę których pewnie w Polsce nie udałoby się dziś kupić zapalniczki…
Jak się łatwo domyśleć po wcześniejszym akapicie niestety (lub stety) nie mam zdjęcia tej sytuacji, żeby Wam ją pokazać ale ten widok na pewno zostanie mi w głowie na jakiś czas…

© 2019 Carpe Dream. All rights reserved.

Theme by Anders Norén.